Jak to jest naprawdę jechać 200 mil na godzinę?

Mclaren

To jestHarfiarz Spin, cotygodniowy felieton od wytrawnego autokrytykaJason H. Harper. Ścigał się w Le Mans, zmiażdżył samochód w 50-tonowym czołgu, a teraz wnosi swój niepowtarzalny styl do The Verge.

Sto mil na godzinę nadchodzi łatwo, bez wysiłku, tenor odchrząkuje, Usain Bolt rozciąga nogi. Silnik dudni mocno, pełen mocy i obietnic. Jeszcze jedna sekunda, może dwie i samochód przekracza barierę 120 mil na godzinę. Rozciągnij mały palec i zgrabnie uruchom prawą łopatkę zmiany biegów.Huk!Zmiana biegu na wyższy.



Hałas drogowy zaczyna zagłuszać dźwięk silnika przy prędkości 145 mil na godzinę. To stukot, guma wbijająca się w asfalt w szaleńczym obrocie. Przy tej prędkości rzeczy mogą się psuć, więc staraj się być zrelaksowany. Pozwól swoim oczom na chwilę zanurzyć się w obrotomierzu. Poczekaj, aż igła zbliży się do czerwonej linii… cierpliwość…Zmiana. Silnik odpręża się, a pęd samochodu znów zaczyna nabierać tempa.



Zasady: trzymaj samochód na środku pasa. Bądź zrelaksowany. Nie oddalaj się. Ręce świadomie zapalają się na kierownicy. Oczy daleko przed tobą, patrzą na horyzont. (Lepiej, żeby ten horyzont był daleko. Jeśli zbliżasz się do załamania drogi, skręć, gruz, zwierzęta lub, cóż,byle co, natychmiast porzuć to absurdalne ćwiczenie.)

Przy prędkości 165 mil na godzinę szum wiatru zagłusza wszystko inne i nagle gęstość atmosfery miesza się z momentem obrotowym i mocą silnika. Niegdyś miękkie powietrze jest teraz coraz mocniejszą ścianą; każdy delikatny zefir to wichura, niestabilna i podstępna. Tlen chłodzi silnik, owszem, ale także tuneluje pod samochodem i powoduje unoszenie się – to samo, co powoduje start jumbo jeta. Naprawdę, naprawdę nie chcesz lecieć.



jaguar-f-type-svr-01 Jaguar 200 mph F-Type SVR. (Jaguar)

Przy 175 milach na godzinę wydaje się, że jesteś prawie na miejscu – ale tak nie jest. Samochód musi pokonywać każdą dodatkową milę na godzinę, co zajmuje więcej czasu i wykorzystuje do tego dodatkowy metraż. Wskazówka prędkościomierza (lub odczyt cyfrowy, w zależności od samochodu) porusza się powoli… powoli… 194, 195, 197… a potem wydaje się, że się zatrzymuje. To uderzenie, które słyszysz, to krew w twoim mózgu. I czy samochód po prostu zamilkł?

Przy 200 milach na godzinę jesteś w zasadzie w strefie śmierci.



A tak przy okazji, na koniec tego wszystkiego? Musisz zostawić wystarczająco dużo miejsca, żeby się zatrzymać. To naprawdę trudna część. Zaczekaj zbyt długo, a zabraknie ci drogi — i szczęścia.

Nie pytaj, dlaczego stawiasz się w takiej sytuacji w pierwszej kolejności, bo to nie ma cholernego sensu. Dwieście mil na godzinę to arbitralna liczba, idiotyczny cel. Jednak zawsze był punktem odniesienia dla producentów samochodów, obietnicą, że inżynieria może pokonać fizykę. I chociaż jedno uderzenie 200 w lądowym statku kosmicznym, takim jak te, które wystrzeliwały nad Bonneville Salt Flats od początku XX wieku, to zupełnie co innego móc zrobić to w samochodzie, który jest dopuszczony do ruchu ulicznego.

Nie pytaj, dlaczego miałbyś stawiać się w takiej sytuacji, bo to nie ma cholernego sensu

Ale to, co kiedyś było niezwykłe, stało się oczekiwane. W ostatnim numerzeSamochód, magazyn liczył 16 nowoczesnych samochodów, które mogą jechać 200 mil na godzinę lub więcej. Wraz z Ferrari (F12, 211 mph) i Lamborghinis (Aventador, 217 mph), niektóre były prawie prozaiczne, w tym Cadillac (CTS-V, 200 mph) i Dodge (Viper, 206 mph). Cały czas dodawane są kolejne przykłady, takie jak niedawne ogłoszenie Jaguara o200-mph F-Type SVR.

To naturalnie prowadzi nas do nowego modelu Bugatti, Chiron , który kosztował 3,5 miliona dolarów i potencjalnie mógł osiągnąć prędkość maksymalną do 290 mil na godzinę. Szczegóły zostaną podane na targach motoryzacyjnych w Genewie w przyszłym miesiącu. To, co nie będzie nadchodzące, to prawdziwe uzasadnienie. Żaden właściciel nie zdoła przekroczyć 90 mil na godzinę, więc po co?

Niewiele jest miejsc na świecie, w których można przejechać 200. Pierwszy samochód, który złamał prędkość 200 mil na godzinę, zrobił to na ubitych piaskach Daytona Beach. Ukośne owalne tory, takie jak włoski Nardo Ring, również mają ogromny potencjał. Bugatti należy do koncernu VW, który prowadzi ogromny ośrodek testowy w Niemczech znany jako Ehra-Lessien. Posiada dwie proste o długości ponad 5 mil połączone zakrętami. To tam testowane są Bugattis.

Aby spojrzeć na to wszystko z innej perspektywy, zwróciłem się do kilku profesjonalnych kierowców wyścigowych o ich poglądy na temat zdumiewających prędkości. Colin Braun, 28 lat, ściga się na prototypie w mistrzostwach IMSA WeatherTech. W 2013 roku ustanowił rekord w Daytona International Speedway zśredniprędkość 223 mil na godzinę. Zapytany, czy rozważyłby zwiększenie normalnej produkcji do 200 mil na godzinę, odpowiedź brzmi zdecydowanie nie.

„Czułem się, jakbym narażał życie i zdrowie, robiąc te prędkości w dobrze przygotowanym samochodzie wyścigowym na bardzo bezpiecznym torze, takim jak Daytona. Nie wyobrażam sobie robienia tego w samochodzie produkcyjnym na ulicy. Najszybciej byłem w samochodzie produkcyjnym w Miller Motorsports Park w Porsche 918 przyjaciela. Pojechaliśmy około 180”.

daytona-beach-speed-run-getty-01* Brytyjski kierowca wyścigowy Kaye Don zabiera swój Sunbeam Silver Bullet na trening z prędkością 250 mil na godzinę w Daytona Beach w 1930 roku. (Keystone / Getty)

Mimo to z pewnością rozumie dźwięk syreny. Jego pierwszy raz był podczas testowania samochodu NASCAR Sprint na poligonie w Arizonie. „Robiłem dużo biegów i jechaliśmy około 199 mil na godzinę. Tak bardzo chciałem rozpędzić się do 200 mil na godzinę, że przekonałem chłopaków, żeby trochę wyostrzyć samochód. Pamiętam, jak obserwowałem prędkość deski rozdzielczej i robiłem małą uroczystość, kiedy wzbił się powyżej 200”, mówi.

Niewiele osób przeżyło więcej czasu z prędkością ponad 200 mil na godzinę niż Derek Bell, słynny brytyjski kierowca wyścigowy (i mistrz gawędziarzy), który pięć razy wygrał Le Mans i trzykrotnie Daytona. Teraz, w połowie lat 70., Bell kiedyś osiągnął 246 mil na godzinę na niesławnej 3,4-milowej trasie Mulsanne Straight w Le Mans. „To było po prostu surrealistyczne”, powiedział mi niedawno przy lampce wina. „Na Mulsanne jechałbyś z dużą prędkością przez pełne półtorej minuty, po prostu tam siedząc. Silnik ryczy, ale w rzeczywistości było bardzo cicho, zwłaszcza w nocy. Powiedział mi, że rzadko się martwi, ponieważ tak bardzo wierzy w wyścigowe samochody Porsche. – Mimo to jest niebezpiecznie jak diabli. Jeśli pęknie opona, karoseria samochodu się oderwie, a ty wzniesiesz się w powietrze i spadniesz gdzie indziej.

rury

derek-bell-porsche-getty-01* Derek Bell ściga się Porsche 956 w 1982 roku. (Heritage Images / Getty)

Odwiedziłem krainę 200 trzy razy. W zeszłym roku przekroczyłem barierę na zamkniętym torze wyścigowym we Francji w wyścigu McLaren P1 GTR o wartości 2,5 miliona dolarów. McLaren to hipersamochód bez prawa do ruchu ulicznego, z uprzężą wyścigową, ale bez klatki bezpieczeństwa. Na bardzo długiej prostej, podjeżdżając pod górę, przejechałem z prędkością 202 mil na godzinę. Nigdy nawet nie wyobrażałem sobie, że będę jechał tak szybko na nie-owalu, a nawet nie dawałem samochodowi pełnej mocy. To było prawie jak oszustwo.

Najszybszy, w jakim byłem, był zmodyfikowany Nissan GTR, sportowy samochód dopuszczony do ruchu ulicznego. Firma AMS Performance z Illinois napompowała samochód do absurdalnej mocy 1500 koni mechanicznych, a ja pojechałem na zlikwidowany pas startowy Sił Powietrznych w północnym Michigan, aby go przetestować. Żadnego kasku, żadnego specjalnego wyposażenia ochronnego, a kierownik sprzedaży AMS odmówił jazdy na moim biegu z dużą prędkością. To nie było pocieszające. W ciągu 24 ryczących sekund, kiedy mój umysł był zdecydowanie skupiony na jednej myśli – „Proszę, nie dmuchaj w oponę” – śmignąłem z prędkością ponad 200 mil na godzinę do 214.

To było cztery lata temu. Od tamtej pory mam syna. I nie sądzę, że zrobiłbym to ponownie.

Najważniejszy czas, który zrobił na mnie największe wrażenie, był pierwszy. Był rok 2009 i brałem udział w programie o wartości 5000 $ (obecnie nieistniejącym) o nazwie 200 MPH Xtreme Challenge, zorganizowanym przez firmę o nazwie World Class Driving. Znałem niektórych instruktorów, a samochody były prawdziwymi supersamochodami produkcyjnymi tamtych czasów, w tym Ferrari 599 i Mercedes-Benz SLR McLaren. Miejscem lokalizacji było dawne lotnisko w Everglades na Florydzie o nazwie Miami Dade Collier. Ale przy długości 2 mil nie wystarczyło.

Na bardzo długiej prostej, podjeżdżając pod górę, przejechałem 202 mph

Moja dziewczyna Miranda była ze mną na imprezie. I byłam przygotowana na najstraszniejszy skok wiary w moim życiu: w przedniej kieszeni dżinsów miałam pierścionek zaręczynowy z żółtym diamentem.

Po kilku przejazdach Ferrari i niezupełnie osiągając 200, wsiadłem do Lamborghini Gallardo i przysiągłem, że utrzymam na nim stopę, dopóki nie osiągnę 200 mil na godzinę. „Jeśli to przeżyję, poproszę ją dziś wieczorem”, powiedziałem sobie.

I tak, z Lamborghini rozpędzonym i sekundami upływającymi, utknąłem na 199. Czekałem i czekałem, aż zbliżał się koniec asfaltu. Zapomnij o tym, to nie jest tego warte, wyszeptał mój umysł. To też zignorowałem. A potem igła dotknęła 200, a potem może 201. Moje oczy przeskanowały horyzont, koniec zbliżał się zbyt szybko. Odetchnąłem, zdjąłem nogę z gazu i samochód zadrżał, niepewnie. Delikatnie postawiłem stopę na hamulcu, obciążając przód samochodu, a następnie wcisnąłem pedał do oporu. Pasy się zacisnęły, wiatr ucichł, powietrze znów stało się miękkie, a do kabiny wniknął zapach gorących hamulców. Moja skóra nastroiła się od adrenaliny.

Wróciłem boczną drogą z spokojną prędkością 50 mil na godzinę, cały uśmiechnięty, pełen blasku. Wracając do miejsca postoju, poprosiłam o Mirandę. – Och, jest w Koenigsegg z Didierem, który podwozi. Didier był Didier Theys, wieloletnim zawodowym kierowcą, a Koenigsegg był CCX, 800-konnym hipersamochodem.

I tak tego samego dnia, kiedy dojechałem do 200 mil na godzinę, moja przyszła żona przejechała 216 mil na godzinę jako pasażer — prędkość, której nigdy nie osiągnąłem do dziś. Nigdy nie byłam tak pewna, że ​​to ona jest dla mnie.

Wideo pobocza: Fajne samochody z 2015 roku